piątek, 28 marca 2014

 Radośni w Duchu Świętym 

     wg adhortacji papieża Franciszka Evangelii Gaudium.

                Już wkrótce pod takim hasłem  rekolekcje z o. Antonello z Brazylii 
   ze Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia. Przeżywać je będziemy w Chojnicach 
   24-26.05.2014 r. już  po raz drugi . Wielu  z  nas pamięta  niezwykle  radosne 
   rekolekcje poprowadzone przez o. Antonello w maju 2012 roku oraz Mszę św.
   otwartą na boisku w Nowej Cerkwi k. Chojnic. 


                                Formularz zapisów powyżej na stronie.                                        


Zachęcamy do obejrzenia  filmu „Nie przeszkadzać Panu Bogu”
 które przybliżają postać ks. Antonello Cadeddu i ks. Enrique Porcu.



Więcej na temat ks.Antonello ...

piątek, 13 grudnia 2013

nasze diakonie do przemodlenia

Zgodnie z prośbą ks. Jarka zachęcam do przyjrzenia się diakoniom , jakie już są w naszej Wspólnocie, a także tym, które dopiero się tworzą i przypasowanie się do takiej, która wg Ciebie jest Twoją diakonią. Być może masz jeszcze jakaś propozycję, zbieram wszystkie i przedstawię je w imieniu Wspólnoty na spotkaniu animatorów.
Pod numerem 14 jest jeszcze diakonia teatralna, do niej należy pantomima ewangelizacyjna i scenki ewangelizacyjne. Ty zapraszamy głównie młodzież.


czwartek, 7 listopada 2013

PLANY REKOLEKCJI NA ROK 2014

W roku  2014 planujemy następujące serie rekolekcji: 

21-23.03.2014 - rekolekcje poprowadzi charyzmatyk Damian Stayne ze Wspólnoty Cor et Lumen Cristi z Anglii, tutaj przeczytasz więcej o tej Wspólnocie









 24-26.05.2014 - rekolekcje z o. Antonello z Brazylii ze Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia, którego będziemy gościć już po raz drugi w Chojnicach. Wielu z nas pamięta niezwykle radosne rekolekcje poprowadzone przez o. Antonello w maju 2012 oraz Mszę św. otwartą na boisku w Nowej Cerkwi k. Chojnic
Msza Polowa z o. Antonello
zdjęcia z Mszy z o. Antonello
film Nie przeszkadzać Bogu z udziałem o. Antonello i o. Enrique


21-23.11.2014 - rekolekcje z o. Józefem Witko OFM- ten skromny, mówiący prostym i dosadnym językiem kapłan, gościł już w Chojnicach w lipcu 2013 roku. Wygłosił wówczas głębokie rekolekcje z tematem przewodnim: Błogoslawieństwo i przekleństwo.
  kliknij dla przypomnienia
 zdjęcia z rekolekcji z o. Witko


Ksiądz Biskup Diecezjalny Ryszard Kasyna pobłogosławił i udzielił zgody na wszystkie posługi ewangelizacyjne organizowane przez naszą Wspólnote w 2014 roku.
Prosimy o modlitwę w intencji organizatorów i rekolekcjonistów.

sobota, 19 października 2013

modlitwa w ciemności wiary, pokus i bezsensu

W poszukiwaniach odpowiedzi na pytania, które często rodzą się w głowie wierzących, a na które trudno znaleźć odpowiedź wśród znajomych, natrafiłam na rozważania rekolekcyjne o. Józefa Augustyna SJ,

Potrzeba nieustannej modlitwy

Rozważanie jest długie, ale jeśli ktoś zacznie je czytać, to go zassa do samego końca. Świetnie wpasowuje się w jutrzejsze niedzielne czytania. Poniżej krótki fragment.

Pokusie towarzyszy ciemność wiary, która sprawia, że modlitwa wydaje się być czynnością absurdalną, niepotrzebną, pustą. Konieczna jest wówczas wielka odwaga i zaufanie. Upaść na kolana przed Bogiem jako Ojcem w chwilach nasilających się pokus, pośród ciemności wiary — taki czyn wymaga od człowieka wielkiej determinacji duchowej. Modlić się naprawdę — to szukać oparcia dla swojego życia tylko w Bogu. Takie sytuacje egzystencjalne wymagają od nas heroizmu nagiej wiary.
Modlitwa w chwilach pokus jest przede wszystkim owocem nagiej wiary. Modlitwa rodzi się z wiary. Zaniedbywanie modlitwy wynika z zamierania wiary w człowieku. Porzucenie zaś modlitwy zawsze wyraża niewiarę. To właśnie wiara każe nam stawać przez Tym, którego nie widzimy ludzkimi oczyma. Czytaj dalej: Potrzeba nieustannej modlitwy

sobota, 23 marca 2013

O spowiedzi z zupełnie innej perspektywy cz. 4/4

Spowiedź- artykuł ks. Tomasza Delurskiego  cz. 4/4
http://liturgia.wiara.pl/doc/1288377.O-spowiedzi

Opłata za sko­rzy­sta­nie z powyż­szego tek­stu wynosi mini­mum dzie­sią­tek różańca świę­tego za dusze w czyśćcu cierpiące.
I pro­szę Was wszyst­kich o modli­twę za nas księży na tym nie łatwym polu…

Kilka uwag tech­nicz­nych. Spo­wiedź nie jest miej­scem dys­put teo­lo­gicz­nych, refe­ro­wa­nia grze­chów innych ludzi, zda­wa­nia rela­cji z pro­cesu lecze­nia cho­rego wyrostka, kozetką psy­cho­ana­li­tyka. Sza­nujmy także czas i cier­pli­wość kapłana. Jeśli bowiem ktoś przy­cho­dzi do spo­wie­dzi po 40 latach, w Wielką Sobotę, za pięć minut Wigi­lii Pas­chal­nej, to niech się nie dziwi, że usły­szy co ksiądz myśli na ten temat.


czwartek, 27 grudnia 2012

O spowiedzi z zupełnie innej perspektywy cz. 3/4


Spowiedź- artykuł ks. Tomasza Delurskiego  cz. 3/4
http://liturgia.wiara.pl/doc/1288377.O-spowiedzi
 Ks. Tomasz zgodził się na publikowanie jego artykułu AMDG, czyli ku większej chwale Bożej, jak wyraził to w korespondencji.
Na końcu artykułu prosi, iż opłata za sko­rzy­sta­nie z powyż­szego tek­stu wynosi mini­mum dzie­sią­tek różańca świę­tego za dusze w czyśćcu cierpiące.

Wra­ca­jąc do tematu.
Grzech wywo­łuje potrójny sku­tek. Wyobraźmy sobie ojca, który kocha swoje dziecko więc prze­strzega go przed zabawą w oko­licy dro­go­cen­nej wazy. Dziecko jed­nak, mimo prze­stróg ojca, powo­duje upa­dek wazy, samo doznaje obra­żeń nisz­cząc przy tym dro­go­cenną pamiątkę. Jaki jest więc sku­tek? Otóż naj­bar­dziej widocz­nym skut­kiem są obra­że­nia na ciele dziecka i ślady jakie będzie ono nosiło w związku z tym wyda­rze­niem. Jed­nak to nie wszystko. Ojciec, któ­rego zakaz zła­mano, cierpi z powodu obra­żeń dziecka, oraz doznaje nie­spra­wie­dli­wo­ści z powodu zacho­wa­nia potomka. Co wię­cej rodzina doznaje uszczerbku z powodu koniecz­no­ści lecze­nia dziecka, nie wspo­mi­na­jąc o znisz­cze­niu wazy. Ten być może głupi przy­kład ilu­struje sku­tek jaki wywo­łuje każdy grzech. Naj­pierw sta­nowi on wypo­wie­dze­nie posłu­szeń­stwa Ojcu, następ­nie wywo­łuje obra­że­nia w duszy czło­wieka przez znisz­cze­nie pew­nej sfery, w końcu rani on wspól­notę Kościoła osła­bia­jąc Go przez pozba­wie­nie dobra. Doty­czy to każ­dego grze­chu, nawet tego popeł­nia­nego w samot­no­ści oraz takich, o któ­rych mówi się, że nikomu nie szko­dzą. Dla przy­kładu. Bóg dał czło­wie­kowi piękny dar w postaci płcio­wo­ści. Jest to dar o tyle

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Dlaczego boimy się uczuć w przyjaźni

Tadeusz Florek OCD
źródło: http://www.katolik.pl/przyjazn-i-uczucia--dlaczego-boimy-sie-uczuc-w-przyjazni-,23200,416,cz.html?s=3

Prawdziwa przyjaźń ma swoje źródło nie w intelekcie – jakby chcieli niektórzy, ale w sercu, w uczuciach. Głębia ludzkiego serca jest niezbadana, dla niektórych wręcz niebezpieczna. Jeśli tylko mogą, to najchętniej tę „część z ciała” omijają, jak omija się ruchome piaski.

 




Odwieczne pragnienie bycia blisko

W dzisiejszej dobie, dobie globalizacji, istnieją w człowieku pragnienia bycia blisko, pragnienia głębokich relacji. Istniały one od zawsze, ale w obecnym czasie dużo się o nich mówi, pisze i podkreśla ich szczególną potrzebę. Z drugiej strony wiemy, że wiele związków ma charakter przypadkowy, płytki i bardzo szybko się rozpada, bez doświadczenia głębi, która wiąże się również z doświadczeniem samotności i cierpienia. Człowiekowi towarzyszą silne obawy: czy dany związek nie będzie zbyt bolał? Czy jest w ogóle możliwy i czy nie zwiedzie z raz wybranej drogi? Jest wiele pomieszania co do wzajemnych oczekiwań, realnych możliwości i pragnień, i równocześnie radykalnych zwątpień w zaistnienie tego, co głębokie i trwałe. Rzeczywiście trzeba przyznać, że wiele związków nie wytrzymuje próby czasu, że niełatwo o spotkanie człowieka, który zechce wejść w głąb i stać się bliskim towarzyszem w drodze. Trudno o czystość intencji, dojrzałość uczuciową i oczekiwaną gotowość. Warto jednak zmierzać się z tym wyzwaniem i podjąć próby mozolnego przygotowania serca na ten dar. A to Bóg jest dawcą wszelkich darów i fundamentem, na którym mogą się one rozwijać. Przyjaźń jest jednym z nich.

Prawdziwa przyjaźń ma swoje źródło nie w intelekcie – jakby chcieli niektórzy, ale w sercu, w uczuciach. Głębia ludzkiego serca jest niezbadana, dla niektórych wręcz niebezpieczna. Jeśli tylko mogą, to najchętniej tę „część z ciała” omijają, jak omija się ruchome piaski. Bo to miejsce, jak mówi prorok Jeremiasz – zdradliwsze jest niż wszystko inne, któż je zgłębi? (17, 9).

Kto zgodzi się świadomie, bez oporów na niepewność, na wchodzenie do ciemnej piwnicy? Kto chce babrać się w tym grzęzawisku podświadomości pełnym robactwa i wszelkich nieprzyjemnych gadów? Jeszcze coś wylezie i mnie pogryzie… Lepiej zająć się tym co świadome, dookreślone, nad czym można mieć kontrolę… Do takiej postawy nikogo dwa razy przekonywać nie trzeba. Sterylizacja uczuciowa jest

niedziela, 9 grudnia 2012

O spowiedzi z zupełnie innej perspektywy cz. 2/4

Spowiedź- artykuł ks. Tomasza Delurskiego cz. 2/4
http://liturgia.wiara.pl/doc/1288377.O-spowiedzi
Ks. Tomasz zgodził się na publikowanie jego artykułu AMDG, czyli ku większej chwale Bożej, jak wyraził to w korespondencji.
Na końcu artykułu prosi, iż opłata za sko­rzy­sta­nie z powyż­szego tek­stu wynosi mini­mum dzie­sią­tek różańca świę­tego za dusze w czyśćcu cierpiące.


W roz­wa­ża­niu o spo­wie­dzi trzeba zacho­wać pewien zdrowy umiar. Cho­dzi o to, że można popaść w skraj­no­ści trak­to­wa­nia Boga jako tylko miło­sier­nego, oraz grze­chu jako coś prze­kra­cza­ją­cego samego Boga. Pierw­sza skraj­ność skut­kuje obra­zem Boga jako nie­szko­dli­wego sta­ruszka sie­dzą­cego gdzieś na chmu­rze. W kon­se­kwen­cji dopro­wa­dza­jąc do tzw. grze­chu prze­ciw Duchowi Świę­temu, który jest nie­od­pusz­czalny. Zawiera się to w sfor­mu­ło­wa­niu „grze­szyć licząc zuchwale na Boże miło­sier­dzie”. Będę grze­szył, ale w końcu Bóg jest miło­sierny, chrze­ści­jań­stwo jest reli­gią miło­ści, więc można dopu­ścić grzech (jak ostat­nio stwier­dził jeden z poli­ty­ków, dopusz­cza­jąc lega­li­za­cję związ­ków homo­sek­su­al­nych). Tak two­rzy się sumie­nie sze­ro­kie (lak­sy­styczne), poły­ka­jące coraz więk­sze “kęsy grze­chu”, prze­ły­ka­jące wiel­błąda.
Druga skraj­ność to pom­po­wane przez pychę poczu­cie, że grzech prze­ra­sta samego Boga. „Tak bar­dzo zgrze­szy­łem, że sam Bóg mi nie wyba­czy”. Pycha, umie­jęt­nie pod­sy­cana przez złego ducha, w postaci wyobra­żeń o księ­dzu, któ­rego z butów wyrwie grzech czło­wieka. Otóż zarę­czam, że po kilku latach sie­dze­nia w kon­fe­sjo­nale ksiądz sły­szał wszyst­kie grze­chy, od «a» do «z». Strach przed spo­wie­dzią cza­sem jest tylko, albo aż, zaka­mu­flo­waną pychą. Znów wra­camy do tego grze­chu, a wła­ści­wie roz­po­czy­namy frag­ment poświę­cony grze­chowi jako takiemu.
Wiele jest defi­ni­cji grze­chu, tego uczy­li­śmy się jako dzieci przed pierw­szą komu­nią świętą. Grecki wyraz „hamar­tia” ozna­cza chy­bie­nie w cel i z tego co pamię­tam, w grece kla­sycz­nej ozna­czał łucznika, który nie tra­fił w ten punkt tar­czy, który był zamie­rzony. Tłu­ma­czy to w pewien spo­sób grzech. Trzeba prze­cież wyraź­nie zazna­czyć, że grzech jako taki zawsze opa­ko­wany jest jako coś dobrego. Gdy­by­śmy zoba­czyli

wtorek, 20 listopada 2012

O spowiedzi z zupełnie innej perspektywy cz. 1/4

ks. Tomasz Delurski

http://liturgia.wiara.pl/doc/1288377.O-spowiedzi  cz.1/4
Ks. Tomasz zgodził się na publikowanie jego artykułu AMDG, czyli ku większej chwale Bożej, jak wyraził to w korespondencji.
Na końcu artykułu prosi, iż opłata za sko­rzy­sta­nie z powyż­szego tek­stu wynosi mini­mum dzie­sią­tek różańca świę­tego za dusze w czyśćcu cierpiące.

Najpierw jest Bóg - Ojciec - Miłość, a dopiero potem grzech i jego sens. Moralność bowiem i jej uzasadnienie w pierwszym rzędzie wynika z samego Boga i z tego kim On jest, oraz jaki ma stosunek do nas.

Taka jest perspektywa naszej spowiedzi: Ukrzyżowany. Ręce, nogi, bok. Miłość i cena za grzech.
Naj­trud­niej zacząć pisa­nie. Roz­po­cząć od jakiejś myśli czy wątku, potem tekst już pra­wie pisze się sam. Z tek­stem o sakra­men­cie pokuty i pojed­na­nia pew­nie jest iden­tycz­nie. Zacząć więc należy od samego Boga. Po pierw­sze dla­tego, że jest On począt­kiem wszyst­kiego „i chce­nia i dzia­ła­nia”, ale także w celu unik­nię­cia nie­bez­piecz­nego poło­że­nia akcentu na sie­bie samego. Sakra­ment pokuty może być bowiem krę­ce­niem się wokół sie­bie, swo­ich grze­chów, swo­jej walki z grze­chem itd. Traci się wtedy wymiar teologiczny sakra­mentu. Cza­sem w spo­wie­dzi, czy przy­go­to­wa­niu do niej

niedziela, 23 września 2012

"Film o Basi"-świadectwo Wojciecha Prusa OP

 "Film o Basi"-świadectwo Wojciecha Prusa OP

Basia miała 31 lat. Zmarła 29 czerwca 2007 roku, w uroczystość Apostołów Piotra i Pawła, nad ranem. Dzień wcześniej odwiedziłem ją razem z jej mężem. Była wtedy nieprzytomna. Od miesiąca, z krótką przerwą, w oddychaniu pomagał jej respirator. Nie mogła rozmawiać - Michał pokazał mi kartkę, za pomocą której się porozumiewali. W krótkich zdaniach widać było jej zmaganie z cierpieniem, wysiłek, by pisać prosto, gdy litery zjeżdżały ciągle w dół. Niekiedy brakowało sił na pisanie, dlatego Michał wymyślił dla niej "klawiaturę" - narysował ją na kartce, żeby stukając w poszczególne litery, mogła mówić, czego jej potrzeba. Małżeństwem byli od 2000 roku. Poznaliśmy się w 2002 roku, podczas rekolekcji adwentowych dla absolwentów stowarzyszenia Soli Deo z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Potem spotykaliśmy podczas kolejnych rekolekcji i rozmów. Jednym z bolesnych wątków ich historii był brak potomstwa. Dojrzewali do decyzji o adopcji. Na jesieni 2004 roku zapisali się na trwający dziewięć miesięcy kurs adopcyjny. Przed jego rozpoczęciem pojechali jednak na pielgrzymkę do Rzymu. Jaka była radość przyjaciół i znajomych, gdy w grudniu ogłosili, że są w stanie błogosławionym.




Film Basia from film2008pl on Vimeo.


reż. Maciej Bodasiński zdj. Leszek Dokowicz

A potem przyszło coś jeszcze bardziej niespodziewanego. W swoich notatkach zapisałem: "21.01.2005 - Basia i Michał Paradowscy - odkrywają, że Basia ma nowotwór. Dziś się spotykamy i

sobota, 18 sierpnia 2012

Miłość. Marek Dziewiecki

polecam artykuł Marka Dziewieckiego-długi, ale czyta się jednym tchem...

Miłość
Marek Dziewiecki

„Bardziej od pieniędzy potrzebujesz miłości. Miłość to siła nabywcza szczęścia” - Phil Bosmans

1.Każdy z nas chce być kimś szczęśliwym i radosnym. Do szczęścia potrzebujemy wielu rzeczy i umiejętności. Jednak tym, co decyduje o naszym losie, jest doświadczenie miłości. Nawiązując do myśli B. Pascala można przyjąć zasadę: myślę, więc jestem; kocham, więc jestem szczęśliwy. Ludzie, którzy nie czują się przez nikogo kochani i którzy nie uczą się kochać, przeżywają rozczarowanie i cierpienie, stają się agresywni i okrutni nawet wobec samych siebie. Chyba nikt z nas nie wyobraża sobie szczęśliwego życia w samotności czy w nienawiści. Jeden z szesnastolatków zwierzył mi się z tego, że od roku regularnie pije piwo i że jest już chyba alkoholikiem. Na koniec rozmowy odsłonił swój największy dramat: „wiem, że wyrządzam sobie krzywdę, ale jest mi już zupełnie obojętne, co się ze mną stanie, gdyż moi rodzice mnie nie kochają i ja siebie też już nie kocham”. Gdy nie ma nikogo, kto troszczy się o nas, komu na nas zależy, kto